KŁAMSTEWKO

„Kłamstewko” (The Farewell) – reż. Lulu Wang

Akwafina wraca do Chin. Strony – tymczasowo – dla zdrowia niekorzystne, nie tylko dla Nai Nai. Ale warto się wybrać, kłamstwo wziąć pod lupę i zastanowić się, czy słusznie Akademia nie przyznała filmowi żadnej nominacji. Wieczór przed oscarową galą „Kłamstewko” zgarnęło Independent Spirit. Więc jak? – niedoceniony czy przeceniony film?

Rekomenduje: Mateusz Jeleń

KŁAMSTWO, KTÓRE ZBLIŻA

Najnowszy film chińsko-amerykańskiej reżyserki Lulu Wang, co podkreśla oryginalny tytuł „The Farewell”, skupia się na motywach żegnania się z bliskimi oraz z ojczystą kulturą i domem. Historia jest prosta, a nawet monotematyczna. Nie przeszkodziło to jednak filmowi w wyczyszczeniu z nagród licznych festiwali i rozdań (Independent Spirit, Sundance, Globy). Wystarczy powiedzieć, że film jest ściśle oparty na prawdziwych przeżyciach reżyserki i już wiadomo, że mowa o dziele bardzo osobistym. Emocje, mimo że stonowane, grają tu pierwszoplanową rolę. A reżyserka, będąc protoplastką głównej bohaterki (Billi), ma wszelkie „kwalifikacje”, aby przedstawić historię w szczery i autentyczny sposób. 

Ta właśnie szczerość w przedstawieniu chwytliwego i nawet „hollywoodzkiego” pomysłu (można sobie łatwo wyobrazić wypełniony znanymi aktorami amerykański komediodramat o tych samych założeniach fabularnych co „Kłamstewko”) ratuje film przed popadnięciem w sztuczność i kicz. Ryzykownym, ale słusznym wyborem, było osadzenie w głównej roli Awkwafiny, znanej wcześniej z lekkich, rozrywkowych filmów. Sprawdza się bardzo dobrze w roli dramatycznej, a przy tym nie epatuje emocjami, utrzymując wszystko w stonowanym odcieniu melancholii. 

Reżyserka kładzie również nacisk na nastrój spokoju i nawet w chwilach najbardziej emocjonalnych stara się przyhamować uczucia bohaterów. Jest to szczególnie wymowne w kontekście kultury wschodniej, która została przedstawiona jako obojętna wobec śmierci, z czym właśnie zmaga się wychowana w Ameryce Billi. Czy w obliczu śmiertelnej choroby moralne jest trzymanie osoby chorej w niewiedzy? Jest to kluczowy dylemat, wokół którego kondensuje się akcja. Rodzina, kierując się chińskim powiedzeniem, że to nie rak zabija, lecz strach przed rakiem, uzasadnia swoją decyzję. A wychowana na Zachodzie Billi kieruje się emocjami, które są jedynie potęgowane powrotem do ojczyzny i odczuciem przemijania. Reżyserka jednak nie decyduje się stricte konfrontować ze sobą dwóch stron w tym konflikcie, a wręcz przeciwnie, stara się je zjednać. 

„Kłamstewko” nie moralizuje. Mimo że Billi jest sama w swej decyzji, nie czuje się osaczona, ma przecież wiele okazji, aby powiedzieć prawdę. Nacisk został położony na emocjonalne zbliżenie się bliskich umierającej Nai Nai. Billi nie chce zmienić decyzji pozostałych,  godzi się z wolą innych i ostatecznie żegna się z babcią.

Warto wspomnieć i o tym, jak przedstawione są w filmie Chiny. Niczym osobny bohater, kierujący uczuciami Billi, budzący tęsknotę za miastem, w którym spędziła dzieciństwo. Komunistyczna architektura, połączona z orientalną kulturą, przedstawiona została w bardzo swoisty sposób. Reżyserka każe widzowi identyfikować się z melancholią i nostalgią, które sterują zachowaniem Billi. Bohaterka boi się, że wraz z odejściem babci może utracić część swojej rodzimej kultury, część swojej tożsamości. Tak właśnie „Kłamstewko” jest niczym impresjonistyczna wizytówka ojczystego miasta i kultury Chin, widziana oczami głównej bohaterki, a tym samym reżyserki. Osobista historia, która pokazuje wszystko przez pryzmat uczuć, małych obserwacji i wrażeń, interesuje się bardziej nimi niż tematyką społeczną lub etyczną. Film Lulu Wang wręcz uderza współczuciem, wzajemnym zrozumieniem w kłamstwie i odnalezieniem się w kulturze, która je uzasadnia . A samo kłamstwo, jak sugeruje tym razem polski tytuł, jest właściwie jedynie niewinnym, małym „kłamstewkiem”.

Akwafina (Billi)
Akwafina (Billi) i Shuzhen Zhou (Nai Nai)

Dodaj komentarz