NIEPAMIĘĆ

„Niepamięć” (Apples) – reż. Christos Nikou, Grecja 2020

Kino greckie na Nowych Horyzontach oglądała Ania. Film, który – gdy tylko znajdzie się w zasięgu – trzeba będzie obejrzeć. I to sobie trzeba zapamiętać.

Rekomenduje: Ania Falbierska

LET’S TWIST AGAIN

… Czyli krótki poradnik socjalizacji nowonarodzonego trzydziestolatka. Kimże w końcu jest człowiek, który gdzieś na półmetku swojego życia, zupełnie nagle, doświadcza niemal całkowitej amnezji? Fakt, choroba pozostawia mu podstawowe umiejętności – to istotnie odróżnia go od wyżej wspomnianego niemowlęcia. A jednak pozwolę sobie powtórzyć – kimże w końcu jest człowiek, który w trakcie podróży autobusem zapomina dokąd zmierza owym pojazdem i co ważniejsze: dokąd zmierza w swoim życiu? Kiedy traci tożsamość i całą paletę osobistych doświadczeń oraz wspomnień?

W codziennej Grecji, odmiennej od tej znanej z wakacyjnych pocztówek, wybuchła (o ironio) epidemia amnezji. Ludzie zatrzymują się na środku ulicy i ledwie ktokolwiek zdąży zapytać „kim jesteś i dokąd zmierzasz?”, podjeżdża karetka i zabiera delikwentów. W takiej też sytuacji poznajemy głównego bohatera – a imię jego 14842, gdyż taki numer przydziela się mu w szpitalu, w którym przebywa, czekając aż ktoś z rodziny się po niego zgłosi. Jednak w chwili ataku choroby mężczyzna nie miał przy sobie jakiegokolwiek dokumentu, nie można stwierdzić jego tożsamości i nie zjawia się żaden stęskniony krewny. W takich okolicznościach szpitalne władze stosują rozwiązanie typu carte blanche – przydzielają mieszkanie komunalne, szafę pełną ubrań, Polaroid i niemały zestaw zadań do wykonania.

Proces ten ma w zamyśle umożliwienie pacjentom zapisanie na nowo owej białej karty, ponowne stworzenie własnej osobowości i wspomnień. Mniej dosłownie carte blanche oznacza jednak również swobodę działania, której owe leczenie w pełnym wymiarze nie przewiduje – wspomniany zestaw zawiera zadania dotyczące nawet intymnych aspektów życia ludzkiego. Wykonanie wszystkich winno być udokumentowane polaroidowym zdjęciem, a ono z kolei przekazane do nadzorującego szpitala. W Atenach o raczej dystopijnych cechach powstaje niewidzialna fabryka sztucznych, powtarzalnych wspomnień. Jakaż więc jest istota człowieczeństwa, skoro ograniczona samoświadomość zmusza do postępowania w myśl wątpliwych praktyk zacierających indywidualizm?

Główny bohater podąża za tymi poleceniami, rezygnując z jedzenia jabłek na rzecz pomarańczy, mimo silnego przekonania, że to te pierwsze w przeszłości cieszyły jego kubki smakowe najbardziej (a warto dodać, że oryginalny tytuł w tłumaczeniu to właśnie „Jabłka”), po raz pierwszy tańcząc twista, poznając przypadkiem równie bezimienne osoby. Jednak w miarę upływu czasu, w jego umyśle coraz częściej pojawiają się reminiscencje z utraconego życia – czasami zupełnie przypadkiem, innym razem powodowane silnymi emocjami. Czyli jednak nie wszystek umrę.

Niewiele się raczej mówi o greckim kinie – jego najbardziej rozpoznawalnym aktualnie przedstawicielem jest Yorgos Lanthimos, który na swoim koncie ma już kilka entuzjastycznie przyjętych filmów grecko- i anglojęzycznych. Tak też debiutującemu Christosowi Nikou nie udało się uniknąć porównań do wyżej wspomnianego reżysera – mieli oni z resztą okazję współpracować przy jednym z filmów Lanthimosa. W istocie widać pewne podobieństwa w celowym kreowaniu osobliwie sztywnych bohaterów, skłonnościach do reżimowych zasad, które rządzą światami przedstawionymi. Nikou jednak bez zarzutu radzi sobie jako twórca niezależny, z własnym pomysłem na stylizowaną inscenizację ujętą w obiektywie przez polskiego operatora Bartosza Świniarskiego. Twórca z własnymi negatywnymi przemyśleniami na temat dzisiejszego świata – zdominowanego przez mass media i social media – który jest światem samotności, poczucia zagrożenia, straty i smutku.

Dodaj komentarz