NA RAUSZU

„Na rauszu” (Druk) – reż. Thomas Vinterberg, Dania 2020

Dwa słowa: obejrzane w kinie! I jeszcze kilka: wyczekane, z cenionymi twórcami i dźwięczne.

NA RAUSZU

Rekomenduje: Jakub Chojnacki

Duński duet reżyser-aktor złożony z Thomasa Vinterberga i Madsa Mikkelsena dał nam kilka lat temu świetny film „Polowanie”, dlatego do najnowszej produkcji będącej owocem ich współpracy podchodziłem z wysokimi oczekiwaniami. Czy zostały spełnione?

W przeciwieństwie do większości filmów o alkoholu (ale również o innych używkach), ten nie jest jednoznacznym jego potępieniem. Nauczyciele będący bohaterami „Na rauszu” wiodą zwyczajne życie. Pozornie wszystko wydaje się być w porządku, do czasu gdy uczniowie zaczynają wymagać od historyka, granego przez Madsa Mikkelsena, energiczniejszego sposobu nauczania. Groźba wyrzucenia z pracy staje się dla niego punktem zwrotnym. Uświadamia sobie, jak zły wpływ ma jego absolutny brak energii (wręcz zobojętnienie), nie tylko na wykonywanie zawodu, ale również na bycie mężem i ojcem. Pomocnym w zmianie ma się okazać alkohol, który wraz z kolegami zaczyna regularnie spożywać, aby utrzymać stały poziom upojenia. Vinterberg zadaje tu pytanie: „czy aby być szczęśliwym, świat wymaga od nas bycia na rauszu?”. Odpowiedź nie jest oczywiście jednoznaczna. Alkohol przez pewien czas okazuje się być pomocny w przezwyciężaniu lęków, lecz reżyser pokazuje również, jak łatwo jest stracić kontrolę. Ostatnia scena może na pozór wydawać się gloryfikacją pijaństwa, ale moim zdaniem jest raczej celebracją życia bez ograniczeń. Eksperyment alkoholowy bowiem dla jednych kończy się zapłaceniem najwyższej ceny, lecz innym pozwala zburzyć mentalne mury.

W warstwie realizacyjnej warto przede wszystkim zwrócić uwagę na dźwięk w filmie. Odgłosy kruszących kostek lodu, nalewania do szklanki oraz przełykania wysokoprocentowych cieczy są tak wyraźne, że przy dobrej akustyce sali kinowej potrafią wywołać gęsią skórkę u widza. Zdjęcia w filmie są częściej niż w „Polowaniu” subiektywne. W tamtym filmie Vinterberga najbardziej interesowała sytuacja, a w najnowszym filmie – postaci. Aktorstwo stoi na wysokim poziomie, co nie dziwi zwłaszcza w przypadku Madsa Mikkelsena. Gra tu rolę bardzo subtelną, choć ma też szansę na popis, który daje w scenie urodzinowej kolacji na początku filmu.

„Na rauszu” co prawda nie zaskoczył mnie niczym, ale i tak oceniam go bardzo pozytywnie ze względu na ciekawe podejście do tematu przerabianego przez kino już wiele razy. Największą zaletą filmu jest jego niejednoznaczny wydźwięk, który sprawia, że będę jeszcze do niego wracał.

Mads Mikkelsen (Martin)

Dodaj komentarz