FBI kontra MARTIN LUTHER KING & SUMMER OF SOUL

„FBI kontra Martin Luther King” (MLK/FBI) – reż. Samuel D. Pollard, USA 2020

Nie wszystko z trybu kinowego przechodzi w tryb on-line. Ale pierwszy z dwóch poniżej rekomendowanych – owszem. O obu warto przeczytać! Dziś polecamy filmy muzyczne. W sam raz na sobotę, ale proszę się nie wahać, gdyby sobota minęła. 😉

Rekomenduje: Michał Korczyński

FBI KONTRA MARTIN LUTHER KING
SUMMER OF SOUL (…Or, When the Revolution Could Not Be Televised)

Festiwale filmowe mają pewną cechę sprawiającą, że tęsknota za nimi przez ostatnie półtora roku była szczególnie dotkliwa. To moment, gdy poszczególne filmy zaczynają się ze sobą zazębiać i wpływać wzajemnie na odbiór. Efekt synergiczny, a więc sytuacja, gdy „2+2” ucieka matematycznym ograniczeniom i daje co najmniej 5. Doświadczyłem tego podczas poznańskiej odsłony ostatniej edycji Millenium Docs Against Gravity. Ale po kolei…

Pierwszą część tego festiwalowego równania stanowił film „FBI kontra Martin Luther King” Sama Pollarda. Narracja filmu zbudowana jest wokół działań Federalnego Biura Śledczego – obserwujemy długotrwały i skomplikowany proces szemranej inwigilacji Martina Luthera Kinga przez FBI. Film składa się właściwie w całości z materiałów archiwalnych i komentarzy eksperckich lub wspomnień osób ze środowiska Kinga, przy czym przez większość czasu słyszymy tylko ich głosy, a twarze widzimy dopiero pod koniec seansu. Efekt jest absolutnie hipnotyzujący – całkowicie wsiąkamy w „miejsce i czas akcji”. Taki sposób na przełamanie ograniczeń formuły „gadających głów” sprawdził się wyśmienicie. Kluczowe znaczenie ma tu oczywiście montaż, nie dziwi więc, że to właśnie montażysta stoi za „FBI kontra Martin Luther King” – Sam Pollard, który poza kręceniem świetnych dokumentów, głównie o historii Afroamerykanów, montował np. także filmy Spike’a Lee.

Ten świetny film pozostawia nas z poczuciem bezradności i wściekłości, ale nie pomija też dylematów dotyczących oceny samego Kinga. Uświadamia nam paradoks społeczno-politycznych bohaterów – gdy zbyt mocno forsuje się moralną kryształowość, nawet coś, co jest po prostu ludzką słabością, a nie zbrodnią, może mocno zachwiać pozycją autorytetu. I to jest przestrzeń dla tych nikczemności amerykańskich służb, które oglądamy w filmie.

Martin Luther King zginął w 1968 roku i w jakimś sensie „osierocił” afroamerykańską społeczność. Ponad rok później w Nowym Jorku odbył się Harlem Cultural Festival. Kto z nas słyszał o tym muzycznym festiwalu? Jeśli myślimy o lecie 1969 roku, to na myśl przychodzi nam raczej zupełnie inne muzyczne święto… Nie bez znaczenia jest tu fakt, że choć wspomniany festiwal był rejestrowany, to do dziś nikt nie opublikował tych materiałów. No właśnie, do dziś – filmem obejrzanym przeze mnie kilka godzin po projekcji „FBI kontra Martin Luther King” był obraz „Summer of Soul (…Or, When the Revolution Could Not Be Televised)”.

Tym, co łączy oba filmy jest wyjściowy koncept formalny, czyli wykorzystanie archiwalnych materiałów – „Summer of Soul” bazuje przede wszystkim na odnalezionych nagraniach z rzeczonej imprezy. A line-up był wtedy mocniej niż solidny, by wspomnieć tylko takie postacie jak: młody Stevie Wonder, Mahalia Jackson, Sly & The Family Stone, Nina Simone, czy B.B. King. Nie chce się wierzyć, że przez kilkadziesiąt lat ten skarb gdzieś się kurzył, ale w sumie może tym większa frajda, gdy mamy świadomość, że to tak niesamowite wykopalisko.

Tak jak w przypadku pierwszego filmu twórcą był reżyser doświadczony i uznany, tak tutaj mamy debiutanta. Ale nie anonimowego – za „Summer of Soul” odpowiedzialny jest Questlove, czyli perkusista hip-hopowego składu The Roots. Odnalazł się on w dziedzinie filmu świetnie, pewnie w jakimś stopniu dlatego, że to mocno muzyczne dzieło, a Questlove czuje rytm jak mało kto. Ale ten dokument to jednak znacznie więcej niż tylko dwugodzinny teledysk i za to już pełne chapeau bas – reżyser bardzo umiejętnie rozkłada akcenty i oddaje atmosferę tamtej muzyki, miejsca, czasu.

A propos czasu. Wydarzenia z obu filmów dzieli nieco ponad rok. W drugim z nich widzimy jednak rzeczywistość i nastroje zupełnie inne niż to, z czym pozostawia nas obraz poświęcony MLK. Ta wspomniana wcześniej bezradność i poczucie wściekłości zyskuje poważnego przeciwnika, a mianowicie energię całej społeczności, a także niesamowity potencjał i siłę afroamerykańskiej kultury – pełnej radości, ale nie hedonistycznej, bo jednak cały czas wzbogaconej o refleksję o sytuacji, w której się jest i którą chce się zmienić. Piękny suplement do tragicznego losu Martina Luthera Kinga i – w jakimś stopniu – spełnienie jego marzenia.

„Summer of Soul” – reż. Questlove, USA 2021

Dodaj komentarz