JESTEM GRETA

„Jestem Greta” (I am Greta) – reż. Nathan Grossman, Szwecja 2020 (dokument)

Millennium Docs Against Gravity. Świat się budzi. Film otwarcia. A teraz tytuł w kinowej dystrybucji. Zacznijmy od puenty: „Gdyby każdy miał coś z Aspergera, byłoby lepiej dla świata”. Przewrotnie, ale z sensem.

Rekomenduje: Kuba Marszałkiewicz

FILMOWY PORTRET AKTYWISTKI

Tegoroczną edycję festiwalu Millenium Docs Against Gravity w poznańskim kinie Muza otwierał seans „Jestem Greta”. W duchu festiwalowego hasła: „Świat się zmienia”. Jak można sądzić po tytule, jest to historia Grety Thunberg – młodej szwedzkiej aktywistki klimatycznej, która w sierpniu 2018 roku zaczęła „strajk szkolny dla klimatu”.

W filmie możemy śledzić ścieżkę działań Grety – od 20 sierpnia 2018, dnia w którym po raz pierwszy wybrała się pod szwedzki parlament, by protestować. Dzień ten jest dla niej początkiem burzliwego roku, który uwiecznił twórca dokumentu. Dla mnie wartością tego filmu jest jednak nie tylko historia Grety, ale również możliwość dostrzeżenia w niej ogólnego portretu aktywizmu – w formacie działań jednostki, jak i całego ruchu społecznego.

Gretę znamy głównie z mediów, które nie pokazują nam jej pełnego obrazu (a niekiedy obraz stronniczy). Dokumentarzysta, który spędza z nią całe tygodnie, ma dostęp do wielu zakulisowych sytuacji i wypowiedzi. W filmie możemy więc zobaczyć nie tylko jej wystąpienia w najważniejszych światowych instytucjach, ale również przygotowania do nich, stres, jaki jej towarzyszy, hejt, z jakim musi się mierzyć (a nie da się ukryć, że Greta jest postacią różnie przez ludzi postrzeganą, wręcz kontrowersyjną), czy bezsilność wobec działań światowych przywódców (tu choćby scena o standaryzacji spłuczek toaletowych w UE). Ważnym aspektem filmu jest również to, że Greta nie chciała być idolem milionów młodych ludzi, a właśnie to brzemię dźwiga. W słusznym celu i skutecznie. Wszystkie te wątki, nieobecne na co dzień w mediach, dopełniają obraz Grety – „dzielnej dziewczynki, która postanowiła działać” – pokazując ją jako człowieka, a nie oderwanego od rzeczywistości aktywistę.

Warto też wspomnieć o samym ruchu klimatycznym, który Greta rozpropagowała swoim działaniem. Od tamtego sierpniowego dnia zyskał on poważnie na sile, ogarnął cały świat, z impetem dotarł również do Polski. Film, chociaż się na nim nie skupia, zawiera wiele scen z liderami lokalnych ruchów Fridays for Future, a także sceny z ulicznych protestów. Pokazuje nadzieję i chęć działania wielu ludzi. Narracja filmu kończy się na roku 2019. Perspektywa dzisiejsza znów trochę poszarzała, choćby z powodu zmniejszenia intensywności protestów w czasach pandemii. A także z powodu kolejnych raportów o stanie środowiska. Ten aspekt wybrzmiał szczególnie mocno podczas debaty po seansie (tej w dniu otwarcia poznańskiej edycji festiwalu).

„Jestem Greta” to dobrze zrobiony dokument, który na pewno warto obejrzeć, żeby przybliżyć sobie portret Grety i konsekwencji, jakie przyniosła jej decyzja, by działać. Nie jest to film, który w centrum stawiałby kwestie samych zmian klimatycznych. W tym temacie odsyłam do świetnego dokumentu „Kłamcy klimatyczni”, dostępnego na platformie VOD MDAG obok filmów festiwalowych. „Jestem Greta” to przede wszystkim portret aktywistki – Grety – która miała w sobie dość odwagi, żeby wyjść samotnie na ulicę i zacząć strajk, który miał / ma zmienić naszą przyszłość.

Dodaj komentarz