HERBERT. BARBARZYŃCA W OGRODZIE

Usłyszałam taki głos krytyków, że polskie kino obsesyjnie karmi się nostalgią. Wraca do PRL-u w komediach („Zupa nic”) i dramatach („Żeby nie było śladów”, „Hiacynt”). Aż głowa mu się krzywi od tego skrętu na minione. I że fabuły są takie dokumentarne w zalążku. Może, może – ale dokument jeśli taki jest, to chyba nie dziwi. Właśnie portrety twórców/ludzi oglądałam na tegorocznym Millennium Docs Against Gravity … Czytaj dalej HERBERT. BARBARZYŃCA W OGRODZIE