MŁODY AHMED

„Młody Ahmed” ( Le jeune Ahmed) – reż. Jean-Pierre Dardenne i Luc Dardenne, Belgia, Francja

No tak, nadciąga cykl znaczących tytułów, które budzą sprzeczne odczucia. Łukasz przygląda się filmowi braci Dardenne (Złota Palma dla reżysera) i lekko kręci nosem. Ale zawsze można przekonać się naocznie i mimo wszystko przyklasnąć. Albo chociaż sprawdzić, jak wygląda jedna z najdziwaczniejszych filmowych randek – na buraczanym polu.

Rekomenduje: Łukasz Klawunn​

JAK TRWOGA, TO DO….

Tytułowy Ahmed to nastoletni chłopiec, którego życie do pewnego momentu wygląda bardzo zwyczajnie. Przynależność do muzułmańskiej rodziny nie stanowi większego problemu, aby wtopić się w społeczność belgijskiego miasteczka. Tak sprawna asymilacja jest w dużej mierze zasługą mamy i sióstr Ahmeda, które kierują się w życiu najpierw zdrowym rozsądkiem a dopiero później świętą księgą Islamu. Sytuacja zaczyna się komplikować, gdy na drodze chłopaka pojawia się miejscowy imam – postać reprezentująca wszelkie obawy Europejczyków – religijny fanatyk, radykalnie wyznający prawo Koranu. To właśnie pod jego wpływem Ahmed zacznie odcinać się od rodziny i przyjaciół, aby wiernie służyć Allahowi. Bohater nie tylko stale się modli i krytykuje frywolne zachowania siostry, ale zaczyna również gardzić kobietami (odmawiając im uścisku dłoni) oraz walczyć ze “zbyt nowoczesnymi” metodami, jeszcze do niedawna, ulubionej nauczycielki.

Bracia Dardenne, choć znani są ze swojego realistycznego, niemalże dokumentalnego stylu, który zazwyczaj zapewnia wiarygodność przedstawionych na ekranie wydarzeń, tym razem zdają się popuścić nieco wodze fantazji. Nie dziwi mnie, iż film znalazł się w programie Międzynarodowego Festiwalu Filmów Młodego Widza Ale Kino!, ponieważ cała opowieść, pomimo ciężaru, jakim jest temat islamu w Europie, przybiera, mam wrażenie, nieco odrealnioną, uproszczoną formę przypowiastki dla najmłodszych. Młody Ahmed nie próbuje komplikować psychologii bohaterów ani ukazywać wewnętrznych konfliktów. Nagła fascynacja młodego bohatera Koranem nie zostaje w filmie odpowiednio umotywowana – wręcz przeciwnie – chłopiec zdaje się nie zyskiwać w ten sposób absolutnie nic, traci za to wszystko, co było mu najdroższe. Następnie jesteśmy świadkami resocjalizacji młodzieńca, która choć wygląda na ekranie niesamowicie przekonująco, spływa po Ahmedzie jak po kaczce. W trakcie seansu próbowałem znaleźć jakiś punkt zaczepienia dla narastającego w dziecku niewyobrażalnego gniewu – jednak nawet postaci imama brakowało odpowiedniej charyzmy i siły perswazji (które przywodziłyby na myśl słynnych manipulatorów pokroju Charlesa Mansona), aby zrozumieć skąd w głowie młodego chłopca gotowość do popełnienia zbrodni.

Nie jest zatem „Młody Ahmed” gratką dla widzów szukających w kinie europejsko-islamskim niejednoznaczności, psychologicznej głębi czy jakichkolwiek daleko idących diagnoz społecznych, jakie znaleźć można na przykład w filmach Fatiha Akina. Jest jednak filmem, który pod postacią pewnej paraboli ma szanse z dużą siłą wybrzmieć w głowie młodej widowni. Morał umieszczony na końcu, prawdopodobnie wywołujący niemałe zmieszanie na twarzach nieco bardziej wymagających widzów, jest prostym przekazem, mimo wszystko wciąż potrzebnym. Uczy nas o tym jak niebezpieczny jest fanatyzm religijny; o tym, że fanatycy to tylko niewielki procent muzułmanów, a przede wszystkim, o tym, że najważniejsze są miłość i szacunek do drugiego człowieka, bo to nie Allah pomoże Ahmedowi w sytuacji krytycznej, ale ludzie, których bezrefleksyjnie odrzucił.

Idir Ben Addi (Ahmed) i Othmane Moumen (imam Youssouf)
Myriem Akheddiou (nauczycielka Inès)  i Idir Ben Addi (Ahmed)
Idir Ben Addi (Ahmed) i Victoria Bluck (Louise)

Dodaj komentarz