NOMADA. NA TROPACH BRUCE`A CHATWINA

„Nomada. Na tropach Bruce`a Chatwina” – reż. Werner Herzog, Wielka Brytania 2019 (dokument)

IŚĆ, CIĄGLE IŚĆ

Rekomenduje: Juliusz Korczyński

Niedawno, w ramach poznańskiej edycji festiwalu Millenium Docs Against Gravity, miałem sposobność obejrzeć film Wernera Herzoga „Nomada. Na tropach Bruce’a Chatwina”. Ta produkcja to spotkanie dwóch niezwykłych osobowości: niedocenianego pisarza i podróżnika, który zmarł młodo na AIDS oraz wybitnego niemieckiego reżysera filmowego; ludzi, których przyjaźń była niezwykle owocna, choć trwała tak krótko. Jej owocem były filmy Herzoga: „Krzyk kamienia” i „Cobra Verde”, oparty na książce Chatwina.  Nomada  jest wędrówką śladami tej tajemniczej postaci, opartą na jej książkach. Badamy więc pieśni Aborygenów i wykopaliska w Patagonii. Przeglądamy notatniki i swoiste  domowe fetysze  bohatera filmu, zagłębiając się w jego świat.

Obraz  rozpoczyna się niespiesznie, od wspomnień domu rodzinnego Chatwina, jednak potem „Nomada” wprowadza widzów w atmosferę niemalże mistyczną, chociażby poprzez sceny z filmów Herzoga (np. 10 000 tysięcy wiatraków z filmu „Znaki życia”) i wgląd (choć nieznaczny i pozostawiający wiele niedomówień) w rytuały patagońskich plemion,  które nigdy nie zostały dokładnie zbadane przez antropologów. W innym momencie widzimy ostatni wywiad z Chatwinem w okresie zaawansowanej choroby; na naszych oczach ukazuje się tragedia. Poznajemy również trudne życie Chatwina – obieżyświata i marzyciela.  Ta niejednoznaczna postać ciągle wprowadza w film nowe wątki i bardzo dobrze, że produkcję podzielono na rozdziały, bo inaczej można by się pogubić. Warto jeszcze wspomnieć, że w „Nomadzie” często pojawia się motyw „siły chodzenia” uwielbiany przez Chatwina i Herzoga zarazem. Chodzi o terapeutyczne i rozwijające kreatywność właściwości chodzenia. To niezwykle ciekawa koncepcja, którą – moim zdaniem – warto praktykować, nie tylko ze względu na uzyskiwanie tężyzny fizycznej, ale też jako czynność budującą i rozwijającą, która pomaga tworzyć wspaniałe dzieła, między innymi literackie.

Film polecam jako fascynujące doznanie, które zachęciło mnie do zapoznania się z niedocenianą twórczością Chatwina, jedyną w swoim rodzaju ze względu na wgłębianie się w życie  społeczności  i grup etnicznych z szacunkiem i jednoczesną ciekawością. A jednocześnie Chatwin opowiada przy tym swoją własną historię, równie ciekawą. Dużo od siebie wkłada również Herzog: to on jest narratorem, to on podróżuje po świecie śladem swego przyjaciela. Opowiada o tym, jak silne więzi połączyły jego i Chatwina już przy pierwszym spotkaniu; wspomina wizytę ciężko chorego Chatwina na planie filmu „Cobra Verde”; mówi też o tym, jak duch Chatwina towarzyszył mu w trudnych chwilach na planie obrazu „Krzyk kamienia”. Swój głos dostaje też wdowa po Chatwinie, wspominająca trudne, ale też piękne życie u boku tej tajemniczej postaci.  Ciekawe są też osobiste rozmowy reżysera filmu z biografem Chatwina – Nicholasem Shakespeare’m . 

Jeśli miałbym jednym zdaniem podsumować seans, to powiedziałbym, że film Herzoga to zróżnicowana, bogata opowieść o pięknie podróży i rozmowy.

Werner Herzog/ Bruce Chatwin
Werner Herzog

Dodaj komentarz