EPICENTRUM

„Epicentrum” – reż. Hubert Sauper, Austria & Francja 2020 r.

17 Millenium Docs Against Gravity. Sekcja: MIEJSCA. Austriacki reżyser zrobił dokument o Kubie. Wygrał w Sundance nagrodę dla najlepszego zagranicznego dokumentu. Kto chce Kubę poznać – lub swą znajomość zweryfikować – to dla niego.

EPICENTRUM

Rekomenduje: Ada Wójkiewicz

„Gdzie jesteśmy?” – pyta reżyser „Epicentrum”, Hubert Sauper. Nie jest to jednak pytanie burzące czwartą ścianę, a bezpośrednio skierowane do Oony Chaplin. Kobieta mogłaby odpowiedzieć prosto, od początku wiadomo przecież, że są na Hawanie, ale z uśmiechem mówi to, co z pewnością powiedziałby prawie każdy bohater tego dokumentu – są w raju.

Przez cały czas trwania filmu mijamy malownicze plaże, wchodzimy do obskurnych budynków i poznajemy coraz to bardziej intrygujące twarze, towarzysząc im w codzienności. Bierzemy więc udział w lekcji tańca, uczestniczymy przy strzyżeniu czy obserwujemy aktorskie zmagania jednej z młodszych bohaterek.

Reżyser chętnie udzielił głosu dzieciom, które nie tylko ochoczo dzielą się swoimi marzeniami i przemyśleniami, ale i z wyjątkową wiedzą wypowiadają się na tematy historyczne, świetnie znając pojęcia kolonializmu czy imperializmu. To między innymi za ich sprawą dowiadujemy się o poprawce Platta czy embargo handlowym, wprowadzonym przez USA i utrzymywanym do dziś od 1960 roku. Coraz lepiej rozumiejąc systemową sytuację Kuby, nie dziwi nas odsłona ulic Hawany, po których jesteśmy oprowadzani – nie bez powodu miasto niejako zatrzymało się w czasie. I choć poznajemy ten świat także od tej gorszej strony, to bez wątpienia trudno mu odmówić uroku oraz piękna. Zwłaszcza, gdy jego mieszkańcy są tak ciepłymi ludźmi, potrafiącymi cieszyć się teraźniejszością, że budzą wyłącznie pozytywne odczucia.

W rezultacie – utwór podważa powszechnie przyjęte wyobrażenie Republiki Kubańskiej jako państwa komunistycznej dystopii, doprowadzając do jego demitologizacji. Bez względu na stosunek wobec realiów politycznych, tytuł jest zdecydowanie wart obejrzenia – wystarczy tylko pozwolić się ponieść Kubańczykom przez ich niezwykłą rzeczywistość.

Dodaj komentarz