DOWNTON ABBEY

Downton Abbey – reż. Michael Engler, Wielka Brytania 2019

Elegancja Anno Domini 1927.

Rekomenduje: Renata Borowiak​

Gdyby można tu zapodać muzyczny lejtmotyw… Zadziałałby bez trudu, włączając wizualizację. Zamek (to Highclere Castle w Hampshire), hektary parku, najbliżsi lorda Granthama i zastępy ludzi w nienagannych liberiach, dzięki którym rodzina Crawleyów trwa. Wystarczy kilka taktów i kadrów, by zrozumieć, ile zależy od rodowej tradycji, majestatu i wagi arystokratycznych manier. A zapewne nie mniej od dobrze wybłyszczonej łyżeczki i blasku wypolerowanego kieliszka.

Muzyczny motyw to serialowy constans. Kto miał okazję wchłonąć sześć sezonów, tego kilka nut sprowadzi do dobrze znanych miejsc i ludzi. Pytanie: czy ten, kto serialu nie zna, wskoczy równie sprawnie? Nie wiem, ale obstawiam, że to film dla fanów.

Co się udało?
Bezdyskusyjnie olśniewające są scenografia i kostiumy. Kto wybierze się do kina, by to zweryfikować, już wygrał.

Udało się też to, co najtrudniejsze: scenariusz, w którym każdy dostaje coś do zagrania. Pomysł, by sprowadzić do Downton Abbey królewską parę, stawia na nogi wszystkich: rodzinę Crawleyów, ich służbę i mieszkańców miasteczka, podekscytowanych tym, że na stół mogą trafić przysmaki sporządzone z zakupionych w ich sklepach produktów. Słowem: około dwudziestu bohaterów, których charaktery i role społeczne splatają się w kontrapunkcie tej nadzwyczajnej wizyty. Znamy więc punkt kulminacyjny. Od niego – jak promienie – rozchodzą się wątki poboczne. Żaden z potencjalnie ulubionych bohaterów nie został pominięty. Choć niektórzy błyszczeli ciut bardziej.

Służba z Downton Abbey musi pokonać inwazję służby dworskiej – nadętego kucharza i Królewskiego Pazia Zaplecza. Anna będzie zaradna i sprytna, Daisy rebeliancko sceptyczna, kamerdyner Charlie Carson będzie tryskał godnością kogoś, kto zna swoje miejsce, a Thomas Barrow odkryje miejsca zakazane. Arystokracja musi się sprawdzić w roli gospodarzy. Zarządzić, wystroić się i wystąpić w tiulach bon tonu. Tu na pierwszy plan wysuwają się Lady Mary i nestorka Violet Crawley (Maggie Smith). Pierwsza ma wątpliwości, czy podtrzymywanie tradycji nie jest wbrew rozsądkowi i na opak z wyzwaniami czasu. Druga błyszczy kąśliwą inteligencją i bezpruderyjną bezpośredniością. Im mocniej destylowane są salonowe konwersacje, tym większy aplauz dla Violet, która nie daje się zniewolić konwenansom.

„Downton Abbey” jest radością dla wielbicieli angielskiego smaku lub dla tych, którzy – jak ja – nie mogą mu się nadziwić. Amatorzy smaków pikantnych, awangardowych, drażniących podniebienie i wprowadzających w stan nerwowości mogą się poczuć jak w puddingu. Ale mimo wszystko skosztować warto.

Maggie Smith (Violet Crawley)
Laura Carmichael (Lady Edith Crawley), Elizabeth McGovern (Cora Crawley), Michelle Dockery (Lady Mary Crawley),
Elizabeth McGovern (Cora Crawley) i Hugh Bonneville (Robert Crawley)
Sophie McShera (Daisy Mason) i Lesley Nicol (Pani Patmore)
Jim Carter (Charles Carson) i Phyllis Logan (Pani Hughes)

Dodaj komentarz